poniedziałek, 19 marca 2012

O wolnych wędrówkach rowerowych i konkursie podróżniczym

Kiedy zakładałem tego bloga przyświecała mi idea wolnych wędrówek rowerowych, inspirowałem się ruchem The Slow Bicycle Movement (zachęcam do przyłączenia się na FB do grupy wolnych rowerzystów i dzielenia się wrażeniami ze swoich wojaży). Przez wolne wędrówki rozumiem takie, w których najważniejsza jest sama jazda rowerem, nie cel podróży. Może to być codzienna jazda komunikacyjna, do pracy czy szkoły, ale może też być nieskrępowana wycieczka lub wyprawa rowerowa. Nie taka wyprawa, której celem jest zaliczenie dziesiątek miejsc i setek kilometrów dziennie, ale jazda dla przyjemności, dla spotkań z ludźmi, poznania miejsc i kultur.
Jak do tej pory na blogu dominuje tematyka codziennej jazdy miejskiej, niewiele znajdziecie tu do poczytania o podróżach i dłuższych wędrówkach. Być może jednak nadchodzi punkt zwrotny w rozwoju Wolnego Roweru.
Na początek zachęcam do podzielenia się relacjami ze swoich podróży rowerowych z Wojtkiem (taki miły gość, co nawet w Nowy Rok potrafi wjechać na rowerze i ma żyrandol z obręczy rowerowej) w ramach konkursu, który organizuje. Nawet jeśli nie zdobędziecie się na siły, żeby wystartować w rywalizacji, dopingujcie innych podróżników, weźcie udział w głosowaniu na najlepszą relację. Nie będę długo wyjaśniał o co chodzi, najlepiej wyjaśnia to sam autor bloga Fizyk w podróży (pod tym linkiem dowiecie się wszystkiego u źródła):

Podróżujesz? Robisz zdjęcia? A może jeszcze do tego zupełnym przypadkiem posiadłeś umiejętność pisania? I to dobrego! Na pewno tak. A nawet jeśli nie, to i tak opisz swoją wyprawę i zgłoś się do konkursu! Czekają na Ciebie niegasnąca sława i cała masa fantastycznych nagród ufundowanych przez Wydawnictwo Czarne, Wydawnictwo Turystyczne Agencja TD oraz Nasycalnię Marzeń! Przy okazji razem wspomożemy leczenie Dominiki chorej na stwardnienie rozsiane.
Co, gdzie, jak, o czym pisać? 
Na konkurs można zgłaszać relacje z podróży w najrozmaitszej formie. Może to być tekst z kilkoma zdjęciami, może to być fotoreportaż (ale tak powstrzymajcie się do 15 zdjęć, co?), film, nagranie dźwiękowe czy też wszystko to razem zmieszane. Albo i rzeźba z plasteliny czy jakakolwiek inna forma, którą potraficie zainteresować Czytelników. I nie musi być to wyjazd do Konga czy Patagonii. Może być spacer z babcią, ale jak opiszecie to z jajem, to wygrana gwarantowana! Może być mrocznie lub krotochwilnie, lapidarnie albo z opisami przyrody, prozą lub wierszem (choć zaleca się wykazanie związku autora z podmiotem lirycznym). Jednym słowem: rozwiń skrzydła wyobraźni. Pracuj. Realizuj się!




3 komentarze:

  1. Dziękuję za odwiedziny. Odpowiedziałam na blogu na pytanie i uwagi ;)) W kiecce i pończochach chętnie się przejadę 3 km do sklepu albo parku, ale 15 km do pracy już mi byłoby niewygodnie :P

    Do konkursu natomiast się nie zgłaszam, nie mam na koncie żadnych ciekawych podróży, ale chętnie pokibicuję uczestnikom ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również dziękuję za odwiedziny :) Staram się promować taką jazdę, żeby to nie rower dyktował nam jak wyglądamy i przekonywać, że każdych ciuchami można jeździć na co dzień, ale oczywiście to zawsze zależy od indywidualnych preferencji i upodobań. Ważne, że jest ci wygodnie i przyjemnie :) Jeśli jeździsz każdego dnia 15 km do pracy to podziwiam i gratuluję dobrej kondycji. Daj znać jak będziesz kiedyś serwować jeszcze zdjęcia rowerowe :)

    A konkurs jest jak najbardziej godny uwagi i kibicowania, również ze względu na cel całej akcji :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, że promujesz; o to chodzi, żeby się cieszyć jazdą, niezależnie od ciuchów jakie się ma na sobie :D Dlatego tak mi się spodobał Twój blog.
      Z tą kondycją to ciężka sprawa, bo miałam przymusową kilkumiesięczną przerwę, ale pomału te 30 km dziennie w obie strony przestaje być dla mnie wyczynem ;) Zwłaszcza, że pogoda zachęca teraz do wracania okrężną drogą do domu :)

      Również pozdrawiam :)

      Usuń