czwartek, 17 listopada 2011

Znikające rowery

Temat kradzieży rowerów powraca bardzo często. Wiele już napisano i powiedziano na temat zabezpieczeń sprzętu, każdy ma swoje sprawdzone sposoby, mniej lub bardziej skuteczne. 
Rower, który spotkałem przy Karmelickiej, oraz kolejny dramatyczny wpis na forum Rowerowego Torunia przypomniały mi o ważnym posunięciu, które każdy powinien poczynić, poza zgłoszeniem kradzieży na policji. Stratę należy jak najszerzej rozgłosić w sieci, na zaprzyjaźnionych stronach i forach rowerowych. Coraz popularniejsze są też akcje na facebooku, takie jak ta akcja poszukiwania żółtego małego Wigry 5. Angażuje się w nie spontanicznie bardzo wiele osób. Sam rozglądam się po Krakowie za tym żółtym składaczkiem.
Niebieski rower miejski z królewską rejestracją uchwycony przy Karmelickiej. Im bardziej nasz rower jest spersonalizowany, tym trudniej go potem sprzedać złodziejowi.
Do takiej akcji ratunkowej niezbędne jest posiadania choć kilku dobrych fotografii, które powinniśmy zawsze po zakupie roweru wykonać. Zdjęcia powinny być dokładne, tak jakbyśmy chcieli wystawić nasz rower na aukcji. Ułatwi to ewentualną identyfikację części rowerowych, jeśli policja znajdzie jakieś zbiorowisko kradzionych części (czasem się zdarza!). Prawdopodobnym jest, że ktoś trafi na jakimś serwisie aukcyjnym na nasz towar i skojarzy go z sieciową kampanią poszukiwawczą.
Każdy rower ma swój własny unikatowy numer ramy, zazwyczaj nabity pod korbą. Koniecznie trzeba go zanotować i w razie czego przekazać policji i rozgłosić w internecie. Osobiście nie widzę większego sensu, poza może większym spokojem wewnętrznym, dodatkowego znakowania część (czasem policja prowadzi takie akcje), poza fotografowaniem. Godny polecenia jest serwis Baza Rowerów, gdzie można umieścić zdjęcia i numer ramy. W przypadku zamiaru kupienia używanego sprzętu warto tam zajrzeć i upewnić się czy źródło jest legalne. 


7 komentarzy:

  1. Troszku tak, ale popatrz czym przypięty jest rower na zdjęciu. Nie zdziwiłabym się, gdyby go ktoś niedługo sprzątnął. Zwykłe szczypce do cięcia drutu. Równie dobrze mógłby go w ogóle nie zapinać...

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do przypięcia to święte słowa. Ale rower jest dość charakterystyczny,trudno byłoby go złodziejowi szybko opchnąć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tego co wiem, wspomniana przeze mnie Baza Rowerów niestety już upadła.. szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejny sposób na zaśmiecanie internetu. Nie, dziękuję. Jako lobbyści reprezentujący społeczność rowerową powinniście iść w zupełnie innym kierunku - w kierunku zaostrzenia kar za kradzieże rowerów oraz akcje mające na celu łapanie złodziei. Póki co jedyne co robicie to krytyka Bogu ducha winnych właścicieli, co jest moim zdaniem po prostu chamskie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie widzę tu żadnej krytyki ani złej woli adresowanej do właścicieli źle zabezpieczonych rowerów. Uświadamianie właścicieli rowerów jest także formą walki z samymi złodziejami! Proszę nie zapominać, że zanim się złodzieja ukarze trzeba go najpierw złapać, potem przed sądem udowodnić mu winę, a to raczej nie jest takie proste.
    Wiadomo okazja czyni złodziejem,więc lepiej zapobiegać niż liczyć na to, że surowe kary odstraszą złodziei.

    OdpowiedzUsuń
  6. PS. Stronka bardzo mi się podoba. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. NIe do końca każda rama ma swój nr ;) Ja mam rower firmy Kokkedal i brak takiego nr. Dlatego oznakowałam go w akcji policyjnej. Policjant tez nie mógł znaleźć nr ramy ;) (zeby nie bylo ze to ja taka nierozgranieta ;)

    OdpowiedzUsuń