piątek, 21 października 2011

Z życia miejskiego rowerzysty

O czym będzie ten blog? Jednym zdaniem. O rowerach.. o rowerach powoli, bardzo wolno, za to przyjemnie.

W kilku zdaniach. Blogiem tym chcę się poniekąd wpisać w nurt miejskiego szyku rowerowego, jednak nie ma to być typowa strona cyclechic. Większość wpisów dotyczyć będzie obserwacji miejskich rowerzystów (obecnie głównie krakowskich). Ponadto będę też zamieszczać codzienne rowerowe refleksje. A refleksji w mojej głowie pojawia się mnóstwo podczas codziennych podróży jednośladem do pracy, szkoły, na zakupy, do znajomych, na piwo, wszędzie... bo rowerem da się wszędzie, nawet daleko, nawet zimą, nawet w deszcz.
Zdarza mi się ganiać po mieście za innymi rowerzystami z aparatem fotograficznym, zatem pojawią się tu zdjęcia dokumentujące styl jazdy miejskiej.

Na początek pierwsza ilustracja.
Szykowna rowerzystka spotkana dawno temu, kiedy jeszcze świeciło ciepłe wrześniowe słońce. Rowerzystka powoli chowa się za drzewkiem, będącym dekoracją ulicy Krupniczej podczas tegorocznego Parking Day w Krakowie.

3 komentarze:

  1. A po tym piwie też wracasz na rowerze? No nie wiem czy to zgodne z przepisami...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jechać na piwo nie znaczy wracać na nim :)
    A tak poważnie, mam nadzieję, że w tym temacie w polskim prawie coś się zmieni kiedyś. Nie chcę tutaj podejmować dyskusji na ten temat. Polecam bardzo dobry artykuł w RP: http://www.rp.pl/artykul/69118,355503_Nie_robmy_przestepcow_z_nietrzezwych_rowerzystow.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny blog, tak trzymaj!

    Ja bym powiedzial ze takie rowerzystki sa same w sobie dekoracja otoczenia przez ktore aktualnie jada :)

    Jesli chodzi wyjazdy rowerem na piwo, jasne znajda sie szybko ludzie dla ktorych to nie do pomyslenia, zuo wcielone itd ale tez mysle ze to bedzie sie zmieniac...

    OdpowiedzUsuń